20 stycznia 2022

WIDELEC - NARZĘDZIE DIABŁA
I INNE SZTUĆCE

Chociaż pierwsze widelce były używane

w starożytności, te długie dwuzębne „szpikulce” służyły wówczas tylko jako przedmioty kuchenne do przekładania pieczystych mięs (są widoczne na malowidłach pochodzących z II wieku naszej ery). Dopiero w średniowieczu mniejsza wersja widelca była używana do jedzenia przez bogate rodziny Bliskiego Wschodu i Cesarstwa Bizantyjskiego.

Ze wszystkich przyborów do jedzenia widelec miał najbardziej burzliwą, wręcz „skandalizującą” przeszłość.  W roku 1004 Maria Argyropoulina, wnuczka cesarza bizantyjskiego Romana II użyła złotego widelca na weselu w Konstantynopolu, gdzie poślubiła Jana Orseolo, syna doży weneckiego Piotra II Orseolo. Również posługiwała się widelcami

w Wenecji w trakcie przyjęcia powitalnego.

W tamtym czasie większość Europejczyków nadal jadła palcami i nożami, więc nowomodny przyrząd panny młodej był postrzegany przez miejscowych duchownych jako grzesznie dekadencki. „Bóg

w swojej mądrości dał człowiekowi naturalne widelce — jego palce” — powiedział jeden z pogardliwych Wenecjan. „Dlatego zniewagą jest dla niego zastępowanie ich podczas jedzenia widelcami ze sztucznego metalu”. Kiedy panna młoda zmarła na dżumę trzy lata później, święty Piotr Damiani wyraził opinię, że była to kara boża za jej „nadmierną delikatność” manifestującą się „sprzecznymi z naturą zwyczajami zażywania perfum, kąpieli i używania złotego widelca do jedzenia”. Całą tę historię opisał Chad Ward w ciekawym artykule „Origins of the Common Fork”.

Od czasu pojawienia się widelca w Europie tenże stał się wrogiem Kościoła, który zakazał jego stosowania. Twierdzono, iż jest narzędziem niebezpiecznym, wręcz demonicznym. Wszystko za sprawą sposobów ukazywania diabła – potwora z widłami, które bardzo przypominały widelec.

W XV wieku Europejczycy odkryli, że sztućce nie mają zbyt wielkiego związku z diabłem, ale fakt ten nie przysporzył popularności narzędziu dziwnemu

i bardzo nieprzydatnemu. Królowała wówczas łyżka,

a przy stałych potrawach nadal radzono sobie palcami, choć… z trudem jadano łyżką długie makarony. Nie było wyjścia – widelec wkraczał

z dumą na stoły włoskich dworów królewskich

i magnackich. Stamtąd trafił do Francji – Katarzyna Medycejska przywiozła z Włoch do Francji (1533 rok) 

The Metropolitan Museum.jpg
widelec 5.jpg

kolekcję srebrnych widelców stołowych, kiedy poślubiła przyszłego króla Henryka II (jednym z synów tego związku był Henryk Walezy). Kilka lat wcześniej (1518 rok) widelce pojawiły się też w Polsce dzięki królowej Bonie. Dwuzębne dzieła z bogatymi rączkami, często ręcznie malowanymi czy rzeźbionymi po raz pierwszy przeszły metamorfozę we Francji – dodano im trzeci ząbek na znak powszechnie stosowanej metody jedzenia trzema palcami.

Jednak na początku XVII wieku widelce wciąż były rzadkością w amerykańskich koloniach. Używano łyżek i bardzo tępych noży importowanych na ziemie amerykańskie. Wspomniany wcześniej Chad Ward wyjaśnił w swoim artykule ciągle aktualny sposób jadania Amerykanów.  To pozostałość po niemożności pokrojenia tępym nożem czegokolwiek, więc przekładano do lewej ręki łyżkę, by przytrzymać potrawę podczas krojenia prawą ręką, po czym przekładano łyżkę do prawej ręki, by móc nabrać ukrojony kęs.

W latach pięćdziesiątych XIX wieku cynowe widelce zawitały do Stanów Zjednoczonych na dobre; ze szlachetnego kruszcu wcześniej używano sztućców podczas posiłków na stołach ludzi zamożnych i kolonialistów. Jednak metoda „zygzakowata”, jak nazwała ją Emily Post w swojej książce „Etiquette”, jest szczególna dla Amerykanów, choć łyżkę zastąpił widelec z czterema już ząbkami.

widelec 4.jpg
widelec 2.jpg
widelec 3.jpg

Przed diabelskim widelcem był nóż. Początkowo ostry kawałek kamienia. Narzędzie do wszystkiego. Nawet zastępował widelec - wkładano nim pożywienie do ust. Nóż bliższy współczesnemu, o zaokrąglonym ostrzu, pojawił się dopiero

w latach trzydziestych XVII wieku, a zawdzięczamy go kardynałowi Richelieu. Zirytowany brutalnym zachowaniem mężczyzn przy stołach w tamtych czasach, dźgających sztyletami w jedzenie, w stół - gdy potrzebowali wolnych rąk czy dłubaniem w zębach pod koniec posiłku, nakazał personelowi kuchennemu spiłować ostre końcówki wszystkich noży domowych. Pomysł się przyjął i nie minęło dużo czasu, a nowy styl zaokrąglonego noża stołowego stał się modnym dodatkiem obiadowym we francuskich domach wyższej klasy. Historia łyżki jest prostsza, bo od początku była tylko łyżką. Już w neolicie ludzie korzystali z muszli lub łupin owoców. Około 1500 roku p. n. e. pojawiła się łyżka drewniana. Ale

z naszego punktu widzenia wciąż wydawała się dziwaczna – miała bardzo szeroki trzonek, niewiele dłuższy od czerpaka. Podczas jedzenia trzeba było obejmować trzonek całą dłonią. Łyżki z metalu wytwarzali starożytni Egipcjanie. Rzymianie używali srebrnych, na przykład do wydłubywania ostryg

z muszli. Z kolei Grekom służyły do jedzenia zup. W średniowieczu łyżki praktycznie zniknęły, bo i zupy przestały istnieć. Trzeba było kolejnych trzystu lat, by wróciły do łask i nabrały ostatecznych kształtów. Łyżki były i są chyba najbardziej dekoracyjne ze wszystkich sztućców. Na ich rączkach pojawiały się daty, herby, inicjały właścicieli, z czasem przysłowia czy dowcipne sentencje

(w Polsce – Mikołaja Reja), drogie kamienie i maszkarony (stylizowana głowa fantastycznej postaci; dekoracyjny motyw stosowany w rzemiośle artystycznym). Moja XVIII-wieczna łyżka jest prosta w kształtach, wygodna w codziennym użyciu, chociaż z herbem, datą

i nazwiskiem. Jej niepowtarzalność to długość trzonka – jest dwukrotnie, a może nieco więcej, dłuższa od zwykłej łyżki obiadowej. Kiedyś gotowano w wysokich garach dla dużej ilości osób. Taka łyżka była skarbem w dużych kuchniach. W mojej małej kuchni jest doczyszczoną ozdobą

i „przypominaczem” jak to kiedyś bywało.

POLECAM RÒWNIEŻ:

zupa orzechowa

 
ZUPA ORZECHOWA
Z WILLIAMSBURG

szaszłyki_z_łososia.jpg

SZASZŁYK Z ŁOSOSIA
Z WARZYWAMI

bia%C3%85%C2%82y_chleb_edited.jpg

 
BIAŁY CHLEB AMISZÒW

Runza Nebraska 2

 
RUNZA Z NEBRASKI

Twoje komentarze są ważne i cenne, podobnie jak Twoja uwaga i czas.

Podziel się swoją pasją i wiedzą. Zaproponuj temat. 

Dziękuję i zapraszam ponownie! Każdego tygodnia nowa opowieść, nowy/stary przepis z nutką nowoczesności.