Wielkanocne

szaleństwo

czy koszenie

trawy?

24 marca 2019

 

Kiedy w Polsce oblewamy się wodą w Easter Monday, w Waszyngtonie, w ogrodach Białego Domu, tradycyjnie od 1878 roku, organizowane są gry i zabawy dla dzieci i ich rodziców, z udziałem prezydenta. Jedną z konkurencji jest turlanie kolorowego jajka za pomocą długiej drewnianej łyżki (Easter Egg Roll). Dla wygranego - nagroda, dla wszystkich - inne atrakcje, piknik, koncerty.

 

Zające, kolorowe jajka, wielkanocne prezenciki, żółciutkie kurczaczki w śmiesznych, ukwieconych kapelusikach, to symbole amerykańskiego święta rodzinnego lub święta religijnego wszystkich chrześcijan.

Easter lub Resurrection Sunday czyli Wielkanoc - przed nami. Dla jednych będzie to czas dla Rodziny i świętowania Wiosny, dla innych - czas modlitwy, zadumy, święcenia pokarmu, przyjmowania komunii, świętowania Zmartwychwstania. Każdy z nas celebruje ten czas według własnego uznania i własnych potrzeb wewnętrznych. Jedni poddadzą się szaleństwom porządkowym, przygotowując dom czy mieszkanie do Wiosny, słońca, ogólnej radości i czystości... Inni potraktują niedzielę wielkanocną podobnie, jak kolejne dni wolne od pracy w ciągu roku... Proponuję jednak nie kosić trawy w Wielkanoc, nie budować płotu, nie malować domu, nie przewozić kompostu w ogrodzie, gdy nasi sąsiedzi właśnie podejmują gości na świątecznym śniadaniu czy obiedzie pod rozłożystym dębem czy kasztanem w swoim ogrodzie... Spróbujmy uszanować tradycję innych, nie zakłócając spokoju swoją nadmierną gorliwością... Czy to namawianie z mojej strony do tolerancji? Jasne, że tak. Ogrodową przygodę z zapracowanym sąsiadem już przeżyłam... Skończyło się uprzejmie i grzecznie, na szczęście, choć bez mojego bezpośredniego udziału. To zasługa mojego fantastycznego innego sąsiada, starszego Pana z Texasu, ojca pięciu córek! Kiedyś też szukały kolorowych pisanek w trawie i krzewach, teraz to domena ich dzieci...

Skupmy się więc na tradycji amerykańskiej...

  • w kościołach amerykańskich również odbywa się święcenie koszyczków,

  • a raczej koszy wielkanocnych. Z pewnością nie pojawia się wówczas tak dużo ludzi jak w Polsce, ale jednak ... Kosze są średnie i duże (zdecydowanie większe od naszych), a w nich chleb, pęda kiełbasy, wino, ciasta i oczywiście mnóstwo jajek - symbol zmartwychwstania, odnowy życia...

  • dla Amerykanów bardzo ważny jest Wielki Piątek (Good Friday); wielu z nich tego dnia nie pracuje, a część prywatnych biznesów jest zamknięta...

  • groby w kościołach katolickich nie są tak strojne czy symboliczne jak w Polsce - pamiętam groby w warszawskich kościołach na Starym Mieście, kiedy do Katedry stało się po kilka godzin w kolejce przez Plac Zamkowy...

  • Easter to spotkania rodzinne na brunch'ach w restauracjach (późne śniadanie, wczesny lunch). Kilkakrotnie uczestniczyłam w takich spotkaniach, podlewanych "szampanem" z sokiem pomarańczowym. Jedzenia (w formie szwedzkich bufetów - popularnych ogromnie) na gorąco, na zimno, z deserami, owocami - jest bardzo dużo. Wybór ogromny, łącznie z tradycyjną szynką w brązowym cukrze i miodzie, pieczoną baraniną, makaronem z serem, ziemniakami w kilku postaciach, kurczakami, plackami, goframi, omletami, kawiorami, owocami morza, tortami, babkami, puddingami, pajami... Osobiście nie jestem zwolenniczką tego typu spotkań restauracyjnych...

  • kolejną tradycją jest szukanie jajek (Easter Egg Hunt) w szkołach, parkach, centrach handlowych, domu czy ogrodzie. Są to jajka czekoladowe, piankowe w czekoladzie lub plastikowe z drobnymi upominkami. Radość wielka, czasem nie tylko dla dzieci!!

Jeszcze jest jedna ciekawa tradycja, o której opowiem w kolejnym poście, a dzisiaj chciałabym tylko wyjaśnić, skąd się wziął zajączek...

Różowy, brzoskwiniowy, jasny zielony, żółty, pomarańczowy - to kolory Swiąt Wielkanocnych i wiosennego sezonu. Jeżeli do tego dodamy lekkie, zwiewne tkaniny, pełnia szczęścia zapewniona. Czy tak się ubierała Eostre, germańska bogini Wiosny, od imienia której najprawdopodobniej przyjęto anglojęzyczną nazwę Swięta Zmartwychwstania? Z pewnością była piękna, falująca wiatrem, w kolorach najpiękniejszych pasteli, jak na boginkę nowego życia, rozrodczości i radości przystało. A jej symbolem był... zajączek, przedstawiciel szybko reprodukujących się zwierzątek. Może nie było jeszcze jajka ani kury?! Gdyby głębiej "wkopać" się w historię (a nie to jest moim zamiarem), dojdziemy do wniosku, iż wiele symboli świątecznych ma swoje pogańskie korzenie. Cóż, kiedyś wierzono w bogów i boginki, zanim... dość. My o kulinariach i tradycjach stołowych.... Jednak nie mogłam oprzeć się ujawnieniu pewnych tradycji amerykańskich. W następnym poście - poza wcześniejszą obietnicą, przepis na Charlotte Russe Cake i sernik nowojorski, bez którego nie ma Wielkanocy, no chyba że pascha go wyprze z patery...

 

Miło Cię widzieć! Zapraszam do amerykańskiej kuchni, smacznej, pachnącej, ciekawej...

o mnie...

KONTAKT

amerykanskie.kulinaria@gmail.com